„Byłam molestowana przez Jankowskiego”. Oskarżenia wobec kapelana Solidarności

– Dopadł mnie z dziesięć, może z dwadzieścia razy (…). Pamiętam strzępy zdarzeń, wyrwane z czasu, z chronologii. Był jak bestia – mówi Barbara Borowiecka o księdzu Henryku Jankowskim. O ofiarach oskarżających kapłana o molestowanie seksualne pisze dzisiejszy „Duży Format”.

 

[lockercat]

Barbara Borowiecka opowiada również historię swojej przyjaciółki z czasów dzieciństwa – Ewy. Dziewczyna w wieku 16 lat miała zajść w ciążę z księdzem Jankowskim i w efekcie popełnić samobójstwo. – Dzieci z okolicznych domów bawiły się często na podwórku za kamienicą. (…). Gdy ktoś zauważał, że on wychodzi w kościoła, podnosił alarm: „Uwaga! Jankowski idzie”. Dzieciaki rozpierzchały się – mówi Barbara Borowiecka. Kobieta opowiada o czasach, kiedy ksiądz był wikarym w kościele św. Barbary w Gdańsku w latach 1968-1970.

Artykuł porusza również kwestię ewentualnych romansów księdza z nastoletnimi chłopcami. Wiele osób zauważało wtedy podejrzane zachowanie księdza, który nocował nieletnich na plebanii.

Dlaczego nikt nie reagował? Na pytania „Dużego Formatu” odpowiada ksiądz pracujący w tamtych czasach w kurii. – Ludzie byli zniesmaczeni, ale traktowali to z uśmiechem: „Ma słabość do blondynów” albo „Prałat nie lubi być sam” – mówi.

– Arcybiskup Gocłowski także uczestniczył w przyjęciach, podczas których polewali 14-latkowie. Nie wiedział, że (ks. Jankowski – red.) bez skrępowania całuje chłopców w usta? – dopytuje reporterka Bożena Aksamit. – Biskup powiedział mi kiedyś, że Jankowski jest homoseksualistą. Pedofilia była wtedy poza zasięgiem wzroku. A najważniejsze było „dobro Kościoła” – odpowiada jej kapłan z kurii.

W 2004 roku prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie księdza Jankowskiego w związku z zarzutem „doprowadzania do obcowania płciowego i poddania innej czynności seksualnej wobec małoletniego”. Sprawa została wtedy umorzona. Ksiądz Jankowski zmarł w 2010 roku.

Źródło: „Duży Format”

[/lockercat]

Dodaj komentarz